wpisz...|| 2012: 01, || archiwum.

19.01.2012 :: 09:50

wypluta do granic możliwości. we wtorek leciałam na dwie zmiany. wyszłam z pracy przed 22. wczoraj byłam tam od 6 przygotowując gabinet na implanty. wyszłam o 15. szłam do domu z myślą o łóżku i poduszce. nie dali mi pospać: jakiś debil dzwoniący domofonem, idiota pukający w kaloryfer no i sreber, który dzwonił spytac czy śpie :D przyszedł za chwilę, mieliśmy iść spać ale skończyło się podkłodrowymi rozmowami na tematy wszelakie. później wpadł maj. więc pospane po całości ;) 

padłam chwilę po 22. wstałam w zasadzie po 9. czuje się jakby mnie tornado wessało. na to chyba trzeba czekolady!



5

<<

zeszyt_rymow
ownlog.com